Psy lubią jeść kupy. Dlatego też żadnego psiarza z doświadczeniem nie dziwi, że jego czworonóg tropi na trawnikach i polach co bardziej aromatycznych bobków… Pies może jeść kupy kotów, sarnie bobki, krowie placki, ale też odchody innych psów. Czy powinniśmy się tym martwić? Dlaczego to robi? Jak go tego oduczyć? Postaram się wyjaśnić wszystko najlepiej, jak umiem.
Zacznijmy od tego, że w psim świecie savoir vivre jest zgoła odmienny od tego, do jakiego my, ludzie, przywykliśmy. Psy nie patrzą na siebie spod byka przez to, że jeden z przedstawicieli gatunku z lubością konsumuje pozostawione na trawniku odchody. Dla naszych czworonogów to ani obrzydliwe, ani niegodne. Taka jest natura psa – żywienie się tym, co upoluje lub znajdzie. A kupy znajdują się wysoko na liście wartościowych i, ekhm, smakowitych przekąsek.
Jedzenie kup to w profesjonalnej terminologii koprofagia, dlatego też w sklepach zoologicznych czy internetowych możecie znaleźć suplementy diety dla psów właśnie na to „schorzenie”. Bodaj najpopularniejszym środkiem jest Rumen Tabs, czyli po prostu pigułki ze sproszkowanych żwaczy. Innym często wybieranym jest Dolvit Cayenne, w którym substancją czynną jest m.in. kapsaicyna (obok probiotyków i witaminy B1). Jeśli więc chodzi o powstrzymywanie psa przed jedzeniem odchodów, to poza innymi działaniami (o których dalej), warto zainwestować albo w żwacze, albo w tabletki z probiotykiem, ekstraktem z papryczki cayenne i witaminą B1. Ale… to tylko wierzchołek góry lodowej. Same piguły nie wystarczą.
O ile jedzenie sarnich bobków czy wyjadanie z kuwety tego, co pozostawiły tam koty, w psim świecie uchodzi za całkowicie normalne i nie świadczy o żadnych problemach zwierzaka, o tyle sięganie po własne odchody to już zupełnie inna sprawa. A powodów może być kilka:
A jeśli psiak wsuwa z lubością sarnie bobki, krowie placki i skarby znalezione w kociej kuwecie? Tutaj niestety muszę napisać wprost: to normalne. Odchody zwierząt innych niż pies to dla sierściuchów źródło różnego rodzaju probiotyków, czyli dobrych bakterii mających zbawienny wpływ na ich układ pokarmowy. Poza tym takie odchody to też skarbnica składników odżywczych, bo psi żołądek jest w stanie wykorzystać to, czego inne zwierzęta nie były w stanie strawić. No i jest jeszcze kwestia… smakowa. A odchody saren czy kotów w słowniku naszego psa to naprawdę apetyczne desery.
Wiecie już dlaczego. I że to, chciał, nie chciał, normalne. Pozostaje jeszcze pytanie, co z tym zrobić. No to lecimy:
I niestety na tym nasze możliwości się kończą. Na pocieszenie dodam tylko, że niektóre psy z jedzenia kup po prostu wyrastają. Jeśli u Was tak się nie stało, to pozostaje Wam mieć oczy dookoła głowy na spacerach, wprowadzenie kagańca fizjologicznego oraz ćwiczenie komend.
Potrzebujesz pomocy w innej sprawie? Odezwij się do mnie.
Nie spamuję! Przeczytaj moją politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.
Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą i spam, żeby potwierdzić subskrypcję. To już ostatni krok.
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres e-mail *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Chcę dostawać darmowy newsletter.
Dodaj komentarz
Δ