„Reaktywność” to termin, który w kontekście psów słyszy się ostatnio bardzo często. I nic dziwnego, bo na liście najpopularniejszych ras w naszych domach są obecnie choćby border collie czy owczarki belgijskie, które reaktywność mają wpisane w geny. Czym właściwie jest ta reaktywność? I jak sobie z nią radzić?
Nie ma jednej prostej definicji reaktywności. To taki obszerny worek, do którego trafiają psy z różnymi trudnościami i reakcjami, które łączy jedna cecha: dla nich wszystko jest BARDZIEJ. I nie radzą sobie z tym najlepiej.
Prawdopodobnie twój pies jest reaktywny, jeśli:
Choć na pierwszy rzut oka (zwłaszcza jeśli pies reaguje na bodźce szczekaniem czy obłędem w oczach) może się wydawać, że to po prostu agresywne zwierzę, prawda jest nieco inna. Reaktywny czworonóg częściej jest po prostu lękowy. Jego emocjonalne zachowania mają na celu nie „zdominowanie” obiektu, a raczej jego odsunięcie, trzymanie na dystans.
Pies reaktywny nie jest więc psem agresywnym z definicji. Co niestety nie oznacza, że agresywny nie może się stać. Wręcz przeciwnie. Reaktywność, nad którą się nie pracuje, może przerodzić się w zachowania agresywne.
Tutaj znów nie będzie jednej prostej odpowiedzi. Reaktywność może być genetyczna (rodzice ją przejawiali, mogli więc przekazać tę nadwrażliwość na szczenięta), może też wynikać z cech rasy (reaktywne z natury są np. border collie, owczarki niemieckie, owczarki belgijskie czy boksery).
Inne przyczyny reaktywności to nieprawidłowa socjalizacja lub nieprzyjemne wydarzenia z przeszłości.
Przede wszystkim: dać mu wsparcie i otoczyć parasolem ochronnym. Psa za reaktywne reakcje absolutnie nie powinno się karać, okazywać mu zniecierpliwienia czy zdenerwowania. On naprawdę nie panuje nad swoimi reakcjami i przeżywa silny stres.
Twoją misją numer jeden na spacerach jest zapewnienie psu bezpieczeństwa. Oznacza to, że od teraz pod żadnym pozorem nie pozwalasz obcym ludziom podchodzić, by pogłaskali twojego psa (tak naprawdę lepiej tego unikać nawet przy psach, które nie są reaktywne). Bronisz go też przed „podbiegaczami” (psami bez smyczy) i nie zgadzasz się, żeby inne psy podchodziły do twojego się „przywitać”. Wszystko to może tylko pogłębić wasz problem.
Zamiast tego zapewniasz swojemu zwierzakowi możliwość zrelaksowania się w naturze, czyli jak najczęstsze spacery dekompresyjne. Pracujesz nad zwiększeniem jego pewności siebie. Pomagasz mu trzymać na dystans bodźce, które wywołują u niego przykre reakcje i pokazujesz mu, jak inaczej poradzić sobie z taką sytuacją. A jeśli nie wiesz, jak się do tego zabrać, zwracasz się po pomoc do psiego behawiorysty.
Mam już trzeciego boksera, więc psia reaktywność to coś, z czym pracuję od ponad 20 lat. Ze swojej strony mogę pomóc wam na kilka sposobów:
Chcesz, żebym pomogła? Tu znajdziesz moją ofertę, a tu dane kontaktowe.
Nie spamuję! Przeczytaj moją politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.
Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą i spam, żeby potwierdzić subskrypcję. To już ostatni krok.
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres e-mail *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Chcę dostawać darmowy newsletter.
Dodaj komentarz
Δ