Smycz flexi, smycz multifunkcyjna, smycz miejska czy może jeszcze inna? 1,5 metra, 3, 5, 10? Dziś mamy do wyboru tak dużo różnych modeli smyczy dla psów, że łatwo się w tym wszystkim pogubić. A jeśli sięgniemy po kiepski typ, będzie to rzutować na komfort spacerów. Źle dobrana smycz może nie tylko prowadzić do problemów behawioralnych, ale i zagrażać zdrowiu i życiu twojego psa. Jaką więc smycz dla psa wybrać?
Zacznijmy od tego, po co właściwie poświęcam cały wpis na coś tak prozaicznego jak psia smycz. Przecież to po prostu kawałek sznurka, o co tyle krzyku? Już wyjaśniam.
Już rozumiecie, po co o tym piszę? No właśnie. Czas przejść dalej, a zacznijmy od tego, jakiej smyczy pod żadnym pozorem nie powinniście kupować.
Chyba nie ma na rynku psich akcesoriów smyczy, o której miałabym tak złe zdanie jak właśnie o smyczy flexi. Byle sznurek czy kawałek włóczki stwarza mniejsze zagrożenie dla psa i jego opiekuna niż to diabelskie ustrojstwo. Poniżej sześć argumentów za tym, żeby bez żalu wyrzucić ją do kosza:
To tak w telegraficznym skrócie, a jeśli chcecie rozwinięcia każdego z tych punktów, zapraszam do wideo, w którym razem z Tosią wyjaśniamy wszystko punkt po punkcie:
Smycz flexi jest u mnie na czarnej liście i nawet przez sekundę nie zastanawiałabym się, czy ją kupować, czy lepiej nie. No ale na tym moja lista smyczy, które nie są dobrym wyborem, wcale się nie kończy.
Jeśli zależy wam na komforcie waszego czworonożnego, na pewno szukajcie modeli dłuższych niż 1,5 metra. Tak krótka smycz sprawdzi się MOŻE podczas wizyty u weterynarza, kiedy trzeba sierściucha trzymać krótko, ale poza gabinetem zastosować dla niej właściwie nie ma. Wyjście z domu na takim sznureczku to nawet nie bardzo jest spacer. Pies, nawet mały, nie będzie miał swobody ruchów, eksploracji, węszenia. Lepiej od razu zainwestować w dłuższą smycz, przynajmniej trzymetrową i w razie potrzeby po prostu skracać ją w ręce.
Absolutnie nieakceptowalnym przeze mnie wyborem jest też smycz behawioralna, czyli dławik. To taka pętla, którą zakłada się na szyję psa. Kiedy ciągnie, zaczyna się na niej zaciskać, co trenerzy „starej daty” (lub po prostu niehumanitarni) wykorzystują do nauki chodzenia na luźnej smyczy czy egzekwowania od psa posłuszeństwa przy użyciu przemocy. Nie idziemy tą drogą.
Nie polecam też linek z nylonu czy innych podobnych materiałów. Kiedy pies pociągnie, może wam takim sznurkiem zrobić krzywdę (podobnie jak na flexi).
Ponarzekałam, poeliminowałam co gorsze modele i co teraz? Wszystko pod kontrolą, nie zostawię was bez konkretnych wytycznych, dzięki którym spacery z waszymi sierściuchami będą przyjemniejsze i bezpieczniejsze.
Najważniejsze wytyczne:
I… tyle. Tutaj naprawdę nie ma co cudować. Taka smycz w zupełności wam wystarczy, będzie wygodna i bezpieczna. A skoro już przy bezpieczeństwie jesteśmy, to łapcie jeszcze krótką instrukcję tego, jak poprawnie trzymać smycz. Wasz behawiorysta poleca tę metodę 🙂
Potrzebujesz czegoś więcej? Odezwij się do mnie.
Nie spamuję! Przeczytaj moją politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.
Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą i spam, żeby potwierdzić subskrypcję. To już ostatni krok.
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres e-mail *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Chcę dostawać darmowy newsletter.
Dodaj komentarz
Δ